W ramach serwisu winestory.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić naszym Użytkownikom wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one zapisywane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności. X
WineOnline

Wina świata - Wineonline

Mateusz Bownik poleca

Nowozelandzkie wino jest trochę jak polskie sporty motorowe. Najpierw jest Robert Kubica, którego wszyscy znają i podziwiają, potem długo nic, a następnie paru dużo mniej znanych zawodników, których poczynań i tak nikt nie śledzi. Z winiarstwem w Nowej Zelandii jest podobnie – każdy szanujący się amator wina powinien wiedzieć jak doskonałe i świeże potrafią być ich Sauvignon Blanc, jednak z innymi szczepami mało kto już jest za pan brat. Tymczasem cała ta piękna wyspa jest obsadzona najróżniejszymi winnymi gronami. A jak z ich jakością? Ostatnio postanowiłem się przekonać na przykładzie wina 2009 Villa Maria Riesling.

Villa Maria to nieprzypadkowy producent. Założona w 1961 roku prawie od samego początku swojego istnienia zaskakuje wysoką jakością i nowoczesnym podejściem. Już sama szyjka butelki za pośrednictwem złotej przylepki nad etykietą oznajmia nam, że Villa Maria to najczęściej nagradzany producent wina w Nowej Zelandii w ciągu ostatnich 30 lat. Co prawda lubię raczej odkrywać perełki, jednak dobrze móc znaleźć tu również kilku producentów, od których zawsze można liczyć na pozycje trzymające ogólny wysoki poziom.

Pierwszy nos Rieslinga z Marlborough jest przepełniony mokrymi liśćmi, delikatnymi aromatami wanilii i odrobiną, całkiem elegancko wtapiającej się w to otoczenie farby olejnej. Obcowanie z tym zapachem, to jak obejrzenie filmu z kategorii kina niezależnego – warsztatowo można się gdzieniegdzie przyczepić, ale nie można nie docenić oryginalności i pomysłu, który zmusza do zastanowienia się. Usta są już bardziej klasyczne. Nuty drzewno-kwiatowe nas nie opuszczają, dochodzą jednak aromaty limonki i mandarynki. Warto dodać, że odznacza się soczystością i długością – wino zostaje na podniebieniu jeszcze kilka dłuższych chwil po wypiciu.

Podsumowując, Rieslinga polecam jako wino dość uniwersalne. Sprawdzi się zarówno do dobrze przyprawionego posiłku, jak i do pogaduszek z przyjaciółmi. A jeśli już udawać się po uniesienia (nie tylko) winiarskie w kierunku Nowej Zelandii, nie polecam traktować ich stereotypowo.

Ten kraj ma nam dużo więcej do zaoferowania niż tylko Władcę Pierścieni i Sauvignon Blanc.




powrót