W ramach serwisu winestory.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić naszym Użytkownikom wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one zapisywane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności. X
WineOnline

Wina świata - Wineonline

Podróże, Słowenia
Słowenia jest krajem jakim wyobrażaliśmy sobie, że będzie Polska na początku Przemiany w 1989r. Widać wprawdzie wiele śladów po minionym ustroju, ale kwitnąca współczesność je przytłacza. Ludzie uśmiechnięci, kuchnia ciekawa, unikatowa przyroda, porządne drogi i nade wszystko klimat śródziemnomorski sprawiają, że coraz więcej osób wybiera ten niewielki kraj jako swój cel wakacyjny.

To co dodatkowo urzeka przybysza z kraju tak jednorodnego jak Polska jest wzajemne przenikanie się charakterystyczne dla regionów przygranicznych. Ponieważ Słowenia nie ma wielkiego obszaru, to możemy powiedzieć, że niemal cała jest przygraniczna. Przy granicy z Węgrami zauważymy silne wpływy Węgrów, bliżej Austrii bez problemów porozumiemy się po niemiecku. Na mnie jednak największe wrażenie zrobiło przygranicze z Włochami. Napisy wszędzie obowiązkowo dwujęzyczne i mieszkańcy absolutnie wszyscy dwujęzyczni.
 
Trzeba też wspomnieć o architekturze, która w takich miasteczkach Piran może dawać złudzenie przebywania w Wenecji. Być może dzięki temu współżyciu region Primorje winiarsko jest najciekawszy na Słowenii. Ciężko mówić o różnicach z położonym po włoskiej stronie Friuli, podobna gleba i klimat a także szczepy choć brzmiące bardziej słowiańsko. Wśród białych króluje Rebulla (we Włoszech Ribolla), Furlanski Tokaj (Tocai Friulano), Sivi Pinot (Pinot Grigio), Beli Pinot (Pinot Bianco). Zaś w czerwonych Refosk (Refosco) oraz międzynarodowe Merlot, Cabernet Sauvignon i Modri Pinot (Pinot Noir).
 
 
Widać również fascynację nowym, eksperymentalnym, a w istocie odwołującym się do tradycji, winiarstwem z Friuli. Wielu winiarzy nie filtruje swoich win, przeprowadza macerację skórek również w winach białych, dojrzewa je ponadprzeciętnie w beczkach i co jest już zupełną awangardą czasem w amforach. Czy nie przypomina to genialnego wizjonera z Friuli - Josko Gravnera (nazwisko raczej słoweńskie)? Mniej to dziwi gdy zdamy sobie sprawę, że część winiarzy ma swoje działki po obu stronach granicy. Oczywiście takie prestiżowe wina są radością dla zmysłów, ale potrafią drenować portfel (choć specjaliści mówią, że wina słoweńskie mogą tylko drożeć). 
 
 
 
Słoweńcy są w ścisłej czołówce europejskiej pod względem wypijanego wina – około 45 litrów na głowę rocznie. Takie potrzeby zaspokajają duże firmy niekoniecznie za cenę rezygnacji z pewnego poziomu.
 
Będąc poza Polską przeprowadzam z reguły prosty test. Podglądam w sklepie co kupują tubylcy i sam również po to sięgam (pewnie u nas kupiłbym Carlo Rossi:-). Takie obserwacje zaprowadziły mnie do winnicy Koper. Sklep przy winnicy jest z pewnością przeznaczony głównie dla miejscowych. Większość klientów nalewała wina do 5-litrowych baniaków, widać, że służy im naprawdę na co dzień. My bez szaleństw wybraliśmy nieco win podstawowych, jakaś Malvazija, Refosk czy Sivi Pinot; ciekawostką okazał się również czysty Shiraz, zupełnie przyzwoity. Wiele z win zdążyłem wypić jeszcze podczas słoweńskich wakacji i nie zawiodłem się. O ile nie były to trunki rzucające na kolana, o tyle trzeba im przyznać genialną relację jakości do ceny.
 
 
 

Zatrzymaliśmy się na kilka dni w Piranie. To położone na cyplu miasteczko robi oszałamiające wrażenie. Istna perełka. Historyczne związki z Wenecją widać na każdym kroku, zwłaszcza w architekturze. Z drugiej strony są i akcenty stereotypowo kojarzone z Bałkanami takie jak dzieci biegające po ulicach niemal na golasa.
Wykąpani w Adriatyku, posileni winem wyruszyliśmy w głąb kraju. Nie sposób nie wspomnieć o jednej z największych atrakcji turystycznych jakimi są przeogromne jaskinie Postojna i Skocjanska Jama, osobiście polecam tą drugą, przyciąga nieco mniej turystów, a brzydsza od Postojnej z pewnością nie jest. Stamtąd już tylko kilka kilometrów do zamku wykutego w skale – Predjamski Grad, niezależnie od tego jak ustawi się aparat zawsze wychodzą pocztówki:-)

Potem niespiesznie skierowaliśmy się do stolicy. Lubljana jest miastem uniwersyteckim, około 20% mieszkańców studiuje! Atmosfera światowa lecz spokojna, zdecydowanie różna od tej w Warszawie. Również tutaj wino jest obecne na każdym kroku, a to w dużej mierze za sprawą właśnie studentów.
Innym punktem obowiązkowym osób odwiedzających Słowenię jest jezioro Bled. Samo jezioro jest położone niezwykle malowniczo, częściowo osłonięte górami. Romantycznego klimatu dopełnia wysepka na środku jezioro z zabytkowym kościołem, oraz górujący nad okolicą zamek zbudowany na skale. Nic dziwnego, że właśnie nad Bledem swoją willę miał Josip Broz Tito. W takich miejscach marzy się o awarii samochodu, żeby można było zostać na choćby odrobinę dłużej.

Drugim najbardziej znanym regionem winiarskim na Słowenii jest Dolina Drawy, obiecuję sobie poznać ją lepiej następnym razem. Z pewnością warto jadąc na Graz skręcić w prawo do miasteczka Apace. Pochodzące stamtąd od Danilo Steyera słodkie wino z Laskiego Rizlinga warte jest nawet nadłożenia drogi. Kosztowne, ale wyśmienite.
Reasumując, Słowenia nie dość, że jest przepięknym krajem zamieszkanym przez sympatycznych ludzi, to może nam zaoferować garść przeżyć winiarskich. Od win powstających w stylu wręcz muzealnym po zupełnie przyzwoite proste Refosko podawane do obiadu w przydrożnym barze. Szczerze polecam to śliczne miejsce na ziemi.
 


powrót