
Lada chwila będziemy żegnać Stary i witać Nowy Rok. Warto zrobić to godnie. Zgodnie z przysłowiem wiemy przecież, że od tego jak się rozpocznie rok zależy pomyślność przez całe 12 miesięcy. Czym więc najlepiej wznieść toast? Tu nikt chyba nie ma wątpliwości, zwycięzca może być tylko jeden i jest to oczywiście Szampan.
Ma tak wiele zalet, że można by o nich pisać nieskończenie długo. Ma też jedną, ale za to poważną wadę – jakości szampanów dorównuje tylko ich wysoka cena. Czując jeszcze oddech kryzysu na plecach zastanówmy się nad odpowiednią alternatywą. Oczywiście jako pierwsze na myśl przychodzą wina Cava - katalońskie wina musujące powstające przy użyciu metody tradycyjnej. Piszemy katalońskie, bo choć mogą być robione w wielu regionach Hiszpanii, to jednak ponad 90% rodzi się w okolicach Barcelony.
Cava oznacza po katalońsku piwnicę. Termin ten spopularyzowano gdy Francuzi zaczęli energiczniej bronić praw do wyłącznego używania nazwy szampan. Do produkcji Cavy można używać wielu szczepów, ale te najbardziej tradycyjne to Macabeo – dający winu owocowość, Xarel.lo odpowiedzialny za strukturę i Parellada nadająca mu świeżość. Winogrona są zbierane i winifikowane osobno. Proces wtórnej fermentacji przebiega identycznie jak w przypadku szampanów.
Co sprawia, że Cava zyskuje tak wielu wielbicieli? Przede wszystkim świeżość jaką nas obdarza. Są oczywiście produkowane również Cavy bardziej treściwe, głębsze, ale najprzyjemniej pija się te teoretycznie prostsze. W Polsce, obok klasycznie wytrawnych, dużą popularnością cieszą się półsłodkie wina musujące, tu również liderem jest Cava. Ponadto za te miłe dla zmysłów doznania nie opróżnimy całego portfela, porządne Cavy znajdziemy już za 35 PLN. Nic tylko świętować! Zapraszamy po obowiązkową, noworoczną porcję bąbelków.
powrót